Przeklinająca papuga
Swearing parrot

Frank dostał w prezencie papugę. Ucieszył się z tego bardzo – zwłaszcza gdy dowiedział się, że ptak umiał już mówić. „Przynajmniej będę miał z kim pogadać…” pomyślał. Tylko, że nie przewidział jednego: stworzenie należało wcześniej do marynarza, więc jej słownictwo… było w większości tego rodzaju, jaki słyszy się na statkach albo budowach. Na początku nowy właściciel śmiał się, słysząc przeklinającą Polly (niezbyt kreatywne imię, ale nie wpadł na żadne lepsze), ale po pewnym czasie słuchanie takiego języka stało się męczące. A gdy jego bardzo ważni goście zostali powitani wiązanką wulgarnych słów, mężczyzna z trudem powstrzymał gniew.

                Gdy tylko goście wyszli, Frank zwrócił się do Polly, krzycząc: „To się musi skończyć! Przestań przeklinać!” W odpowiedzi otrzymał kolejną porcję przekleństw. „Nie używaj tych słów!” Jedyna odpowiedź utrapionego ptaszyska? Dokładnie te same słowa, tylko głośniej.

                Tym razem mężczyzna nie wytrzymał. Chwycił ptaka, zaniósł go do kuchni i wrzucił do lodówki. Jednak nawet zza zamkniętych drzwi urządzenia wyraźnie słyszał przeraźliwy wrzask stworzenia wykrzykującego najgorsze obelgi, jakie usłyszało na pokładzie statku podczas podróży z poprzednim właścicielem. Wyjął je więc ze środka i z rozmachem wrzucił do zamrażalnika, po czym zatrzasnął drzwi. Niemal natychmiast zapadła głucha cisza.

                Po dwóch minutach Frank otworzył zamrażalnik i wyjął z niego mocno wyziębioną Polly. Ptak spojrzał na niego z widocznym przerażeniem w oczach, przeszedł mu po ręce i usiadł na jego ramieniu. Chwilę później odezwał się cicho: „Już nie będę przeklinać, obiecuję…”

                Co spowodowało nagłą zmianę nastawienia Polly?

Odpowiedź

Frank received a parrot as a gift. He was pleased with this very much – especially when he learned that the bird could already speak. „At least I’ll have someone to talk to…” he thought. But he didn’t predict one thing: the creature had previously belonged to a sailor, so its vocabulary… was mostly the kind that you hear on ships or construction sites. At the beginning, the new owner laughed when he heard Polly (not very creative name, but do not hit any better) cursing, but after some time listening to such language has become tiresome. And when his very important guests were welcomed with a bunch of the foul words, the man barely restrained the anger.

As soon as the guests left, Frank turned to Polly, shouting: „This must stop! Stop cussing!” In response he received another portion of curses. „Do not use those words!” The only answer of the afflicted bird? Exactly the same words, only louder.

This time, the man didn’t resist. He grabbed the bird, took it to the kitchen, and threw it into the refrigerator. However, even from behind the closed doors of the device he could hear the shreak of the creature shouting out the worst insults it had heard on the board of the ship while traveling with the previous owner. So he took it out from the inside and tossed it into the freezer with a fluorish, then slammed the door. Almost immediately, there was dead silence.

After two minutes, Frank opened the freezer and took very cooled Polly out of it. The bird looked at him with evident horror in its eyes, went up his arm, and sat down on his shoulder. A moment later, it said softly: „I will no longer curse, I promise…”

What caused the sudden change in Polly’s attitude?

Answer

  • Monika Cisek

    Zagadka inspirowana przez: Jacek Tomczyk, „Angielski w anegdocie”
    Riddle inspired by: Jacek Tomczyk, „English in anecdote”