“Życie towarzyskie w XIX wieku”, Agnieszka Lisak
"Social life in the 19th century", Agnieszka Lisak

Służący pani Iskierskiej, Jan, wniósł do pokoju duży kawał białego materiału i zawiesił go pod sufitem, tak, że wyglądało jak zasłona okienna zawieszona pośrodku pomieszczenia. Następnie wyszedł i po chwili wrócił z zapaloną lampą naftową, którą to lampę – zgodnie z nakazem pani – postawił na stoliku. Zaraz, co to jeszcze pani zrobić kazała? Aha! Wszystkie krzesła, z wyjątkiem jednego, pod ścianę odsunąć, a to jedno postawić przed płótnem, po stronie przeciwnej niż stolik. Dobrze, zrobione. A teraz… Teraz trzeba pogasić wszystkie światła w pokoju, poza tą lampą na stoliku. I wyjść jak najszybciej, bo państwo i ich goście właśnie nadchodzą z drugiego pokoju.
Kilka minut później Jan, razem z pokojówkami Marią i Katarzyną, dyskretnie zajrzeli do pomieszczenia, w którym aktualnie znajdowało się całe towarzystwo. To co zobaczyli spowodowało, że musieli gwałtownie zasłonić usta dłońmi, aby stłumić śmiech. Pani Iskierska siedziała na krześle po jednej stronie płótna, a mąż jej, pan Iskierski, przechadzał się między tymże płótnem a stojącym po jego drugiej stronie stołem. Wyglądał przy tym tak, jakby kij od szczotki połknął i 2 kolejne do nóg sobie przywiązał, tak sztywno się poruszał.
– Małżonek mój, pan Iskierski! – powiedziała gospodyni. Goście przytaknęli ze śmiechem, gospodarz wyszedł zza płótna i stanął obok niej. Kobieta zasłoniła oczy, a w tym czasie panna Róża – ta śliczna panna Róża, w której podkochiwała się cała męska służba w okolicy i która miała aktualnie do wyboru 5 różnych paniczów starających się o jej rękę – weszła za płótno. Kiedy to zrobiła, grupa radosnymi okrzykami poinformowała oczekującą panią o możliwości odsłonięcia oczu. Panienka uniosła w rękach spódnicę swej sukni, stanęła na palcach i zaczęła przesuwać się naprzód, jednocześnie obracając się w kółko jak bąk.
– Któż to może być? Czyżby panna Monika? – zastanowiła się pani Iskierska.
– Nie, szanowna pani, panna Monika jest tu z nami. Proszę zgadywać dalej! – zawiadomił ją jeden z gości. Po kilku kolejnych próbach, panna Róża mogła w końcu wyjść zza płótna. Po niej skrył się za zasłoną pułkownik Bałtyński, który zgarbił się i zaczął iść naprzód tak, jakby jego nogi ledwie nosiły resztę ciała. Następnie zniknęła za nią żona pułkownika – ona z kolei zaczęła podskakiwać jak mała dziewczynka, która właśnie dostała nową zabawkę.
Obejrzawszy sobie „wyczyny” państwa i gości, trójka służących pobiegła do pokoi dla służby, aby opowiedzieć, co właśnie zobaczyli…
Tak właśnie mogłoby to wyglądać, gdyby ktoś zechciał grać w grę zwaną „Magiczną latarnią”, która była jedną z popularnych zabaw w trakcie spotkań z przyjaciółmi w XIX stuleciu. Tę i inne podobne zabawy opisała Agnieszka Lisak w książce „Życie towarzyskie w XIX wieku”, poświęcając im cały rozdział. A o czym jeszcze napisała w swoim dziele? O wszystkim, co było składało się na życie towarzyskie w tamtych czasach: zwyczajach dotyczących bali (zarówno tych prywatnych, jak i publicznych), ubiorze i „gadżetach towarzyskich”, kontaktach międzyludzkich, różnych rodzajach lokali gastronomicznych, wizytach i biletach wizytowych, pojedynkach, rozrywce… Jeśli ciekawi was, jak to wszystko wyglądało, to jest to pozycja przeznaczona dla was. A teraz oddajmy głos autorce… wcześniejszy opis został wymyślony przeze mnie.

„Podczas towarzyskich spotkań przedmiotem zbiorowego zainteresowania była także moda. Zwracano uwagę nie tylko na to, kto z kogo się rodził, z kim się zadaje, jaki ma majątek i jak się powodzi, ale też na to, jak wygląda. Cudzy image był sprawą niemal wagi publicznej. Wszelkie odstępstwa od mody, choćby służyły wygodzie i oparte były na zdrowym rozsądku, skazywały na śmieszność. Elżbieta Kietlińska wspomina kuzynkę swojej matki, która postanowiła wyłamać się spod terroru noszenia krynoliny, to jest halki z wszytymi obręczami, poszerzającą spódnicę do nienaturalnych rozmiarów. Niestety, szybko stała się przedmiotem drwin środowiska – „wówczas pokazać się bez krynoliny było wprost nieprzyzwoicie, jakby w ogóle bez dalszego ubrania” – wspomina.”

Te spódnice stanowiły zmorę kobiet tamtego okresu. Dlaczego? Jak wyjaśnia Lisak:

„Długie, sięgające ziemi spódnice nadawały się co najwyżej na bal, do siedzenia w salonie i do jeżdżenia powozem, ale nie do chodzenia po ulicach pełnych kurzu i błota. Oczywiście nie wszystkich było stać na powozy czy dorożki. Kobiety, by jakoś ochronić strój przed ubrudzeniem, w deszczowe dni zakładały „kalosze gumelastyczne” i podnosiły spódnice do góry. Zrodziło to jednak dylemat natury estetyczno-obyczajowej. Bo raz, że nie wypada pokazywać przechodniom nóg powyżej kostek, a dwa, że dama dźwigająca w rękach swoją spódnicę nie wyglądała już jak dama. Stąd też jeden z poradników jeszcze w 1920 roku zastanawiał się, czy „dama w trakcie chodu powinna podnosić suknię?”. I podpowiadał rozwiązanie w iście dziewiętnastowiecznym stylu. „Dama, posiadająca smak wybredny, nigdy nie wychodzi z domu w trakcie deszczu i błota, a w każdym razie nie powinna pod żadnym pozorem uginać sukni.” Wszystko zgodnie z zasadą, że najpierw konwenanse i moda, a potem wszystko inne.”

zycie

Okładka książki (skan)

Cover of the book (scan)

The servant of Mrs Iskierska, Jan, brought a large piece of white cloth into the room and hung it under the ceiling so that it looked like a window curtain hung in the middle of the room. Then he left and after a while returned with a lighted oil lamp, which – according to the order of the lady – he put on a table. Wait, what else did the lady order to do? Aha! All the chairs, except one, should be put under the wall, and this one should be put in front of the cloth, on the opposite side than the table. Well done. And now… Now you have to put out all the lights in the room, except the lamp on the table. And get out as soon as possible, because the state and their guests are just coming from the other room.
A few minutes later Jan, along with the maids Maria and Katarzyna, discreetly entered the room where the whole company was currently located. What they saw caused that they had to cover their mouths violently to suppress laughter. Mrs Iskierska was sitting on a chair on one side of the cloth, and her husband, Mr Iskierski, was strolling between the canvas and the table on the other side. At the same time, he looked as if the stick from the brush had swallowed and he had tied the other two to his legs, he was moving so rigidly.
“My spouse, Mr Iskierski!” said the housekeeper. The guests nodded with laughter, the host came out from behind the cloth and stood next to her. The woman covered her eyes, and at that time Miss Róża – this beautiful Miss Róża, with whom all the male servants in the neighbourhood were in love and who had 5 different young men asking for her hand to choose from – came in behind the cloth. When she did, the group cheered on the waiting lady about the opportunity to reveal her eyes. The young lady raised the skirt of her dress in her hands, stood on tiptoes and began to move forward, pirouetting at the same time.
“Who can it be? Is this Miss Monika?” Mrs Iskierska wondered.
“No, dear lady, Miss Monika is here with us. Please guess on!” One of the guests informed her. After several more attempts, Miss Róża could finally come out from behind the cloth. After her, Colonel Bałtyński was hidden behind the curtain, who buckled and began to move forward as if his legs barely carried the rest of his body. Then the wife of the colonel disappeared behind it – she, in turn, began to jump like a little girl who just got a new toy.
After watching the “exploits” of Master and Lady and guests, three servants ran to the servants’ rooms to tell what they had just seen…
That’s how it could look like if someone wanted to play a game called “The Magic Lantern”, which was one of the popular games during meetings with friends in the nineteenth century. This and other similar games were described by Agnieszka Lisak in the book “Social Life in the 19th Century”, devoting a whole chapter to them. And what else did she write about in her work? About everything that was included in social life in those times: customs concerning balls (both private and public), clothing and “social gadgets”, interpersonal contacts, various types of dining options, visits and visiting tickets, duels, entertainment… If you are interested in how it all looked, this is a position meant to you. And now let’s let the author speak… the earlier description was invented by me.

“During the social gatherings, the subject of collective interest was also fashion. Not only who was born, who he was dealing with, what property he had and what was going on, but also what he looked like was noticed. Others’ image was almost a matter of public importance. Any deviations from fashion, even if they served to comfort and were based on common sense, made fun of ridicule. Elżbieta Kietlińska recalls her mother’s cousin, who decided to break away from the terror of wearing crinoline, that is petticoats with sewn-in hoops, widening the skirt to unnatural proportions. Unfortunately, it quickly became the subject of mockery of the environment – “then, to show yourself without crinoline was simply indecent, as if without any further clothing” – she recalls.”

These skirts were the bane of women of that period. Why? As Lisak explains:

“Long skirts that reached the ground were suitable only for the ball, for sitting in the living room and for driving in a carriage, but not for walking on streets full of dust and mud. Of course, not everyone could afford the carriages or cabs. Women, to somehow protect the outfit from getting dirty, on the rainy days put on “rubber boots” and lifted the skirts up. However, this aroused the dilemma of aesthetic and moral nature. For once, it is not proper to show passers-by the legs above the ankles, and two, that a lady who is carrying her skirt in her hands does not look like a lady anymore. Hence, one of the guides even in 1920 wondered whether “a lady should pull her dress up while walking?”. And it suggested a solution in a truly nineteenth-century style. “A lady with a picky taste never goes out of the house in the rain and mud, and in any case should not bend her dress under any circumstances.” All in accordance with the principle that first the conventions and fashion, and then everything else.”