Park Jeździecki Lázár, Węgry, 2017
Lázár Equestrian Park, Hungary, 2017

Muzyka dobiegająca zza twoich pleców staje się głośniejsza. Wytężywszy wzrok, dostrzegasz, że kilkadziesiąt metrów od ciebie widać pędzącego konia; jeździec siedzący na jego grzbiecie ubrany jest w strój, jaki był w użyciu jeszcze w czasach, kiedy aktualne tereny państwa węgierskiego zajmowane były przez pierwotne plemiona. Zwierzę, poganiane przez mężczyznę, wpada na część toru znajdującą się bliżej ciebie. Z rosnącym zdumieniem obserwujesz, jak jeździec ściąga z ramienia łuk i nie zatrzymując wierzchowca, strzela do 3 tarcz – i za każdym razem trafia w sam środek. Chwilę później, również w biegu, chwyta włócznie podane mu przez innego człowieka, po czym rzuca nimi w kierunku kolejnych celów, także i tym razem “trafiając w dziesiątkę”. Po chwili zwierzę i człowiek znikają, pozostawiając za sobą tumany kurzu.

Na tor wtaczają się 2 wozy, każdy z nich ciągnięty przez czwórkę rozpędzonych zwierząt: jeden ciągną rosłe, kare konie, a drugi – zwinne, siwe kucyki. Ten ostatni szybko znika ci z pola widzenia, ale woźnica pierwszego pojazdu jeszcze przez chwilę popisuje się swoimi umiejętnościami. Konie, kierowane wprawną ręką, wykonują ostre zakręty (chwilami zdaje się, że skręcają niemal w miejscu!), ani przez chwilę nie zwalniając biegu, a mimo to, wóz ani raz się nie przechyla. Po chwili także i oni znikają.

Grupa jeźdźców obwieszcza swoje przybycie trzaskaniem z biczy, które obracają się nad ich głowami. Aha, to może być ciekawe… Młodzi mężczyźni popisują się, nakłaniając swoje wierzchowce do położenia się na ziemi; zwierzęta posłusznie kładą się na boku  i wyglądają tak, jakby nikt i nic nie mogło ich zmusić do zmiany pozycji. A jednak już po chwili z pewnym zdumieniem widzisz, jak wszystkie 4 po kolei kładą się na brzuchu, po czym przysiadają na zadach z tylnymi nogami wyciągniętymi płasko na ziemi, a przednimi ustawionymi tak, aby między ich tułowiami a wszystkimi kończynami można było narysować trójkąt. Jeźdzcy znów popisują się strzelaniem z biczy. Chwilę później wszystkie konie znów stoją w przyrodzonej dla siebie pozycji, na 4 kończynach, po czym zostają odprowadzone na bok. Konferansjer wyjaśnia (po angielsku, bo akurat w twojej grupie wszyscy goście pochodzą spoza Węgier), że teraz nastąpi pokaz zręczności; wnosi na tor butelkę wina. Jeden z jeźdźców staje na wprost niej, jego bicz zostaje rozwinięty. Kilka szybkich ruchów, trzask, i… butelka upada na piasek. Teraz konferansjer zapowiada, że wybierze z publiczności jedną osobę – jeśli “wybraniec” zdoła powtórzyć wyczyn (czyli przewrócić butelkę), wino będzie jego. Tak też się dzieje, ku ogólnej uciesze widowni.

Po pokazie zręczności i konkursie dla turystów, przychodzi czas na kolejny punkt programu. Do jeźdźców dołącza… wyraźnie od nich młodszy chłopak w stroju pasterza, jadący na małym, białym osiołku. Próbuje on powtórzyć to, co pokazali jeźdźcy, ale idzie mu to z wyraźnym trudem i budzi salwy śmiechu na widowni. W końcu młody człowiek, jakby zrezygnowany, próbuje wsiąść na grzbiet “wierzchowca”, ale nie daje rady. Jeden z jeźdźców “pomaga” mu, co kończy się… lądowaniem pasterza na plecach po przeciwnej stronie osła, kiedy rosły mężczyzna podrzuca go, aby ułatwić mu znalezienie się na właściwym miejscu. W końcu jednak młodzieniec wraca na ośli grzbiet.

Tym razem przed tobą przesuwa się wóz zaprzężony w parę wołów – zwierzęta tradycyjnie wykorzystywane jako siła robocza. Duże, białe zwierzęta o rozłożystych rogach kroczą powoli, zupełnie, jakby nie przejmowały się grupą ludzi patrzących na nie zza barierki.

Ostatni punkt programu: taniec z koniem. Jak to? No tak: na torze pojawia się młoda dziewczyna na siwym koniu, siedząca na “damskim siodle” – czyli po prostu siodle bocznym. Zwierzę wykonuje figury, które – o ile masz odrobinę potrzebnej do tego wiedzy – rozpoznajesz jako podstawowe elementy dresażu (ujeżdżenia). Jednak ostatni element jest zaskakujący: kobieta kieruje wierzchowca w stronę podwyższenia po środku toru; koń wchodzi na nie najpierw tylko przednimi, a zaraz potem wszystkimi czterema nogami, obraca się wokół własnej osi i staje przodem do widzów, po czym… kłania się lekko. To koniec przedstawienia, chwilę później na torze pojawiają się wszyscy, którzy wcześniej występowali.

Sen? Nie, to nie sen, lecz przedstawienie w Parku Jeździeckim Lázár. Znajduje się on w mieście Gödöllő, 35 km od Budapesztu. Właściciele, bracia Vilmos i Zoltan Lázárowie, są mistrzami świata w powożeniu. W ich stajni znajduje się ponad 100 koni rasy lipicańskiej, a w muzeum można zobaczyć olbrzymią ilość pucharów i medali – a według informacji od przewodniczki, te nagrody, które są prezentowane, to tylko połowa kolekcji! Jeśli będziesz mieć odrobinę szczęścia, jak ja, to może i tobie uda się zobaczyć z bliska niedawno urodzone źrebię… W stajni stoi również klacz, z którą jeden z braci Lázár zaczynał swoją karierę: “babcia”, 32-letnia Bella (rzeczywiście jest ona “babcią”, konie tej rasy w “normalnych” warunkach dożywają max. 25 lat). A więc jeśli chcesz z bliska zobaczyć to, co widziałam ja, to… zapraszam!

Próba wskoczenia na osła, “latające konie” (tak właśnie określił ich bieg konferansjer), “tańczący” koń i zakończenie przedstawienia.

The music coming from behind your back becomes louder. Looking harder, you see that a horse is running several tens of meters away from you; the rider sitting on its back is dressed in the outfit that was still in use when the current territories of the Hungarian state were occupied by the primitive tribes. An animal, driven by a man, falls on a part of the track that is closer to you. With growing astonishment, you watch as the rider draws a bow from his shoulder and without stopping the horse, shoots up to 3 shields – and each time he gets in the middle. Moments later, also in the run, he grabs spears given to him by another man, and then throws them towards the next targets, also this time “hitting the bullseye”. After a while, the animal and man disappear, leaving behind a cloud of dust.

There are 2 carts on the track, each drawn by four speeding animals: one by large, black horses, and the other by nimble, gray ponies. The latter quickly disappears from the field of view, but the driver of the first vehicle still shows his skills for a moment. Horses, hand-trained, perform sharp turns (sometimes they seem to turn almost in place!), without slowing down the run, and yet the cart never tilts. After a while they also disappear.

A group of riders announces their arrival with a whip of whips that turn over their heads. Ah, that may be interesting… Young men show off, urging their horses to land on the ground; animals dutifully lay themselves on their sides and look as if nobody and nothing could force them to change positions. And yet, after a while, with some astonishment, you can see the four of them lay down on their bellies, then sit on hindquaters, with their hind legs raised flat on the ground, and the front arranged so that triangles can be drawn between their torso and all their limbs. Riders show off their whips again. Moments later, all the horses stand in their natural position again, on the four limbs, and then they are led away. The speaker explains (in English, because all the guests in your group come from outside Hungary), that there will be a show of dexterity now; he brings a bottle of wine to the track. One of the riders faces it, his whip is pulled out. Several quick movements, a crack, and… the bottle falls on the sand. Now the announcer announces that he will choose one person from the audience – if the “winner” is able to repeat the feat (i.e., toss the bottle), the wine will be theirs. So this happens, to the overall satisfaction of the audience.

After a show of skill and competition for tourists, it is time for the next point of the program. The riders are joined by… a younger boy in a shepherd costume, riding on a small white donkey. He tries to replicate what the riders have shown, but he goes through it with a clear difficulty and arouses fits of laughter in the audience. In the end, the young man, as if resigned, tries to get on the “horse’s back”, but he cannot cope. One of the riders “helps” him, which ends with… a shepherd landing on his back on the opposite side of the donkey as the grown man tosses him to make it easier to get in the right place. In the end, however, the young man returns to the donkey’s back.

This time, in front of you there is a cart driven by a pair of oxen – animals traditionally used for labor. Large, white animals with wide horns are walking slowly, as if they did not care about the group of people watching from behind the railing.

Last point of the program: horse dance. How is it? Well yes: on the track there is a young girl on a gray horse, sitting on a “ladies’ saddle” – that is, just a side saddle. The animal carries out figures that – as far as you have a little knowledge needed – you recognize as the basic elements of dressage. But the last element is surprising: the woman leads the horse towards the platform in the middle of the track; the horse enters it first with only the front, and then with all four legs, turns around his own axis and faces the audience, and then… bows slightly. It’s the end of the show, a while later everyone who had performed earlier appears on the track.

A dream? No, it’s not a dream, but a show at Lázár Equestrian Park. It is located in Gödöllő, 35 km from Budapest. The owners, brothers Vilmos and Zoltan Lázár, are the world champions in driving the cart. In their stables there are over 100 horses of the Lipizaner breed, and in the museum you can see a huge number of cups and medals – and according to the guide’s information, the prizes that are presented are only half the collection! If you are a little lucky like me, maybe you will also be able to see the recently born foal… In the stable there is also the mare with which one of the Lázár brothers started his career: “grandma”, 32-year-old Bella (actually she is really a “grandmother”, horses of this breed in the “normal” conditions live up to 25 years). So if you want to see what I saw close up, then… I invite you!

A trial of jumping up on the donkey, “flying horses”, a “dancing” horse, and the ending of the show.