“Pajęczyna Charlotty”, E. B. White
"Charlotte's Web", E. B. White

Miracle Of Sound, “All As One”

[Piosenka “All As One” dostępna jest również w zakładce “Warte posłuchania” razem z tekstem oraz tłumaczeniem na język polski]

Z czym kojarzą ci się pająki? Z ośmioma długimi nogami? Z włochatym ciałem większych gatunków? Z jadem, który w niektórych przypadkach może zabić człowieka? Z wrzaskami przerażenia żeńskiej części twojej rodziny, lub nawet twoimi własnymi? Pewnie tak. Ale najbardziej oczywiste skojarzenie to – sieć. Sieć, w którą wpadają owady, która tkwi w rogu pokoju zanieczyszczając go, na którą czasem możemy natknąć się w lesie. Prawda? Dla jednej z moich koleżanek to właśnie bliskie zetknięcie z pajęczyną stało się czynnikiem, od którego zaczęła się jej arachnofobia. A gdybym powiedziała ci – i jej – że za pomocą pajęczyny można kogoś uratować? Że dzięki niej można uratować czyjeś życie? „Wariatka,” powiesz zapewne, pukając się w czoło pod moim adresem, lub też próbując popukać MNIE w odnośną część ciała. A jednak…

                Wilbur – prosiaczek, najmniejszy i najsłabszy z miotu. Fern, córka jego właściciela, uratowała go przed zabiciem krótko po narodzinach. Po miesiącu został oddany na farmę wujka dziewczynki w celu utuczenia i zabicia na mięso.

                Charlotta A. Cavatica – pająk. Z pozoru zwykły, mały pająk z rodzaju tych, które widujesz czasem u siebie w domu, siedzące w kącie pokoju na sieci lub obok niej. Jednak pod szarą, niczym się nie wyróżniającą się powłoką kryje się wielkie serce wiernej przyjaciółki. Gdy tylko dowiaduje się o planach farmera, postanawia uratować Wilbura… za pomocą sieci właśnie. Jak? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale mała świnka szybko staje się znana jako „świnia na schwał”, Wilbur „wspaniały” i „promienny”. Dzięki pomysłowości Charlotty lokalny proboszcz przez kilka tygodni ma możliwość prawić kazania na temat obecności Boga w przyrodzie, a rodzina Wilbura staje się znana w całej okolicy.

                Elwyn Brooks White może być ci znany, jeśli czytałeś książkę „Stuart Malutki” lub oglądałeś jej ekranizację. W „Pajęczynie Charlotty” autor znów nawiązuje do swojego życia na farmie – opisuje zwierzęta, z którymi miał styczność, nadając im ludzkie cechy. Charlotta została przez niego wykorzystana jako postać uosabiająca ideał przyjaciela: osoby wiernej aż do końca; zawsze szukającej sposobu aby wspomóc tego, kogo obdarzyła swoją bliskością; umiejącej podnieść na duchu nawet w najtrudniejszej sytuacji. Więź między nią a Wilburem to natomiast przyjaźń, którą każdy z nas chciałby przeżyć: dojrzała, jedna z tych, które trwają całe życie. Sam Wilbur to uosobienie osoby nieco naiwnej i strachliwej, ale również wiernej w przyjaźni. Jest trochę jak ludzkie dziecko: czysty, niedoświadczony złem tego świata. To właśnie dzięki Charlotcie poznaje siłę prawdziwej przyjaźni i w pewien sposób dojrzewa; dzięki niej uczy się cieszyć każdą chwilą w życiu i doceniać te z nich, które są najpiękniejsze… Bo: „Nieczęsto zdarza się ktoś, kto jest prawdziwym przyjacielem i dobrym pisarzem. Jej się to udało.”

                Język, którym napisana została ta książka, jest bardzo prosty, a jednocześnie… wciągający. Czemu tak myślę? Wystarczy powiedzieć, że kiedy ją czytałam, byłam bardzo młoda: miałam 12 lat. Było to jeszcze w czasach, kiedy nie interesowałam się książkami „filozoficznymi” w takim znaczeniu, w jakim teraz odbieram to słowo w kontekście literatury: nie czytałam dzieł traktujących o sensie życia i poszukiwaniu go. Jednak właśnie dzięki tej książce znalazłam sens mojego własnego życia: przyjaciel lub przyjaciele, dzięki którym mogłabym przetrwać nawet najgorsze chwile i którym mogłabym odwdzięczyć się podobną pomocą. Aż do teraz przyjaźń zajmuje bardzo wysokie miejsce w mojej hierarchii wartości i nie sądzę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło.

                Tak więc jeśli chcesz w przystępny sposób przekazać swoim dzieciom, wnukom, kuzynom czy po prostu zaprzyjaźnionym „małolatom” wartości związane z relacjami międzyludzkimi, pokazać im, że czytanie nie jest wcale takie nudne… albo wrócić do czasów, kiedy sam odkrywałeś jedną z tych rzeczy, sięgnij po „Pajęczynę Charlotty.” E. B. White’a. Wydanie, w którego posiadanie weszłam, pochodzi z wydawnictwa Prószyński i S-ka.

pajak ok

[The song “All As One” is also available in the “Worth listening” tab”, together with the lyrics and translation to Polish]

What do you associate spiders with? With eight long legs? With the hairy body of the larger species? With venom which in some cases can kill a human? With screams of terror of the female part of your family, or even your own? Probably yes. But the most obvious thought is – the web. The web in which the insects fall into, which sits in the corner of the room contaminating it, which we sometimes come across in the forest. Right? For one of my friends it was a close encounter with a spider’s web that became a factor from which her arachnofobia began. What if I told you – and her – that you can save someone using a web? That you can save someone’s life thanks to it? “Crazy,” you would say probably, tapping your forehead against me, or trying to tap  ME in the relevant part of the body. And yet…

Wilbur – a piglet, the smallest and weakest of the litter. Fern, the daughter of the owner, saved him from being killed shortly after birth. After a month he was devoted to the farm of the girl’s uncle for fattening and killing for meat.

Charlotte A. Cavatica – a spider. A seemingly plain, small spider of the kind that you sometimes see at home, sitting in the corner of the room on a web or next to it. However, under a gray, not distinctive shell hides a big heart of a faithful friend. As soon as she learns about plans of the farmer she decides to rescue Wilbur… just with the web. How? I do not want to reveal too much, but the little piggy is quickly becoming known as the “some pig” Wilbur the “terrific” and “brilliant”. Thanks to the ingenuity of Charlotte, a local pastor has the opportunity to preach about God’s presence in nature for several weeks, and Wilbur’s family becomes known throughout the area.

Elwyn Brooks White may be familiar to you if you’ve read the book “Stuart the Little” or watched its film version. In “Charlotte’s web” the author refers to his life on the farm again – he describes the animals that he had contact with, giving them human characteristics. Charlotte was used by him as a character embodying the ideal of a friend: a person faithful until the end; always looking for a way to support that, whom she gave her closeness; able to cheer up even in the most difficult situation. The bond between her and Wilbur is a friendship that each of us would like to live through: mature, one of those that last for a lifetime. Wilbur himself is the epitome of a person somewhat naive and fearful, but also faithful in friendship. He’s a bit like a human child: pure, inexperienced with evil of this world. It’s thanks to Charlotte that he recognizes the power of true friendship and matures in a way; it’s thanks to her that he learns to enjoy every moment in life and appreciate the ones that are the most beautiful… Because: “It is not often that someone comes along who is a true friend and a good writer. Charlotte was both.”

The language in which this book is written is a very simple and yet… addictive. Why do I think so? It’s enough to say that when I read it, I was very young: I was 12 years old. This was back in the days when I wasn’t interested in the “philosophical” books in the sense in which I get that word in the context of literature: I didn’t read the works dealing with the meaning of life and the search for it. However, thanks to this book, I found the meaning of my own life: friend or friends thanks to whom I could survive even the worst moments and whom I could return the favor with similar aid. Until now, the friendship is very high in the hierarchy of my values, and I don’t think it will ever change.

So if you want to convey to your children, grandchildren, cousins or just the befriended “teens” values associated with interpersonal relations in an accessible way, to show them that reading is not so boring… or return to the days when you discovered one of those things yourself, reach for “Charlotte’s Web.” by E. B. White. The edition the owner of which I became comes from Prószyński i S-ka publishing house.