Mark Twain i smutny wujek
Mark Twain and a sad uncle

Mark Twain, oprócz pisania powieści, zajmował się również dawaniem wykładów, i był z tego równie znany jak ze swojej „właściwej” profesji. Któregoś razu, kiedy przyjechał do klubu literackiego, który zaprosił go do siebie z prośbą o wykład, podszedł do niego jeden z członków tej instytucji. Człowiek ten powiedział, że wiele słyszał o tym, że Twain potrafi opowiadać bardzo śmieszne historie. W związku z tym miałby nadzieję, że któraś z tych opowieści mogłaby rozśmieszyć jego wujka, który nie śmiał się od 10 lat. Pisarz, oczywiście, postanowił zrobić co w jego mocy, aby rozśmieszyć smutnego wujaszka. W końcu cóż może być w tym trudnego? Już wiele razy udawało mu się rozbawić nawet największych ponuraków.
Kiedy przyszedł czas rozpoczęcia wykładu, Twain wyszukał wzrokiem mężczyznę, z którym wcześniej rozmawiał. Rzeczywiście, obok niego siedział starszy człowiek z bardzo smutnym wyrazem twarzy. No dobrze, czas złapać byka za rogi!
Opowiadając swoim przyjaciołom o tym wydarzeniu, pisarz mówił: „Opowiadałem długie żarty i krótkie żarty, nowe żarty i stare żarty. Opowiedziałem wszystkie żarty, jakie miałem w pamięci, i wkrótce wszyscy się śmiali. Wszyscy – tylko nie stary mężczyzna. Ciągle patrzył na mnie swoimi zimnymi, niebieskimi oczyma. Byłem zawstydzony myśląc, że nie umiałem sprawić, żeby się śmiał, i ciągle próbowałem. Ale nic nie pomagało…” Jak sądzicie, z jakiego smutny wujek członka tego klubu literackiego nie śmiał się nawet z najlepszych żartów Marka Twaina?

Odpowiedź

Po wykładzie mężczyzna, który poprosił Twaina o przysługę, przyszedł podziękować mu za opowiedziane żarty. A kiedy pisarz wyraził smutek z powodu nieudanej próby rozśmieszenia jego krewniaka, dostał zaskakującą odpowiedź: „Powiedziałem panu, że on nie śmiał się od dziesięciu lat. Ale nie powiedziałem panu, że on od dziesięciu lat nic nie słyszy. On jest głuchy.” Po co w takim razie przyszedł do niego z taką prośbą? Można się tylko domyślać, że miało to być swego rodzaju wyzwanie albo test dla Twaina…

Mark Twain, in addition to writing novels, also dealt with giving lectures, and he was as well known for that as for his “usual” profession. One time, when he came to a literary club that invited him asking for a lecture, one of the members of the institution approached him. The man said he had heard a lot about Twain being able to tell very funny stories. Therefore, he hoped that one of these stories would make his uncle, who had not laughed for 10 years, laugh. The writer, of course, decided to do his best to make the sad uncle laugh. In the end, what could be difficult in this? He had already managed to amuse even the greatest sours many times.
When the time came to start the lecture, Twain looked up the man he had talked to earlier. Indeed, an elderly man with a very sad expression on his face was sitting next to him. Okay, time to catch the bull by the horns!
While telling his friends about this event, the writer said: “I was telling long jokes and short jokes, new jokes and old jokes. I told all the jokes in my memory and soon everyone laughed. Everyone – but not an old man. He kept looking at me with his cold, blue eyes. I was ashamed to think that I could not make him laugh, and I tried again and again. But nothing helped…” Why do you think the sad uncle of this literary club member did not even laugh at Mark Twain’s best jokes?

Answer

After the lecture, the man who had asked Twain for a favour came to thank him for the jokes he told. And when the writer expressed his sadness at the unsuccessful attempt to make his relative laugh, he received a surprising answer: “I told you that he hasn’t laughed for ten years. But I did not tell you that he hasn’t heard anything for ten years. He is deaf.” In this case, why did he come to him with such a request? One can only guess that it was to be a kind of challenge or test for Twain…