Decyzja życia
The decision of life

                  Piątek, godziny wieczorne. Zapada zmierzch. Wychodzisz z firmy, marząc już tylko o tym, żeby wrócić do domu i na dwa dni zapomnieć o pracy. W tym tygodniu zdecydowanie zbyt dużo się działo, prawda? Spotkania, prezentacje… A do tego szef zwolnił kilku najlepszych pracowników, więc wszyscy dosłownie stawali na rzęsach, żeby się przypodobać i nie trafić na listę zatytułowaną „Redukcja etatów”. Istny wyścig szczurów…

                Nagle coś wyrywa cię z rozmyślań. Rozglądasz się, nieco zagubiony. Aha! Tak, jesteś na parkingu przed twoim miejscem pracy, szukasz swojego auta. A tym, co cię „obudziło”, było nagłe zgaśnięcie latarni oświetlających tenże parking. Awaria prądu… Ciekawe, czy tylko w tym budynku, czy w sąsiednich również. Nie masz jednak czasu się nad tym zastanawiać, bo znów coś wyrywa cię z zadumy – tym razem hałas. Odwracasz się, szukając jego źródła. Nic nie widać… Odruchowo przyspieszasz kroku. Nie jest jeszcze całkiem ciemno, ale czujesz, że najbezpieczniej będzie jak najszybciej znaleźć się w aucie. Po chwili znów słyszysz ten sam dźwięk i już wiesz, co to – kroki. Ktoś cię śledzi. Rozglądasz się… Tym razem widzisz ciemną sylwetkę w cieniu jednego z tych dużych samochodów dostawczych, którymi dziś przywieziono artykuły biurowe.

– Kim jesteś?! – krzyczysz, ale w odpowiedzi słyszysz tylko drwiący śmiech. Postać zaczyna biec w twoją stronę. Rzucasz się sprintem – zapominasz o samochodzie, rozpaczliwie szukasz wyjścia z parkingu. W końcu odnajdujesz je. Zaczynasz być zmęczony, czujesz, że twoje serce usiłuje połamać ci żebra, a płuca już nie radzą sobie z wykonywaniem przeznaczonej im czynności. Wiesz jednak, że musisz uciekać: ten osobnik może być nieobliczalny, może chcieć cię zabić… Więc biegniesz dalej. Jakaś część twojego umysłu rejestruje, że w oknach mijanych budynków panuje ciemność; awaria prądu ogarnęła nie tylko firmę, ale też całe miasto. Bezradnie rozglądasz się w poszukiwaniu schronienia. Przez chwilę, która dla ciebie trwa całe wieki, nie widzisz żadnego miejsca, w którym można byłoby się schować. W pewnym momencie widzisz przed sobą 3 budynki o ścianach w tak jaskrawych kolorach, że widać je dobrze nawet w tym słabym świetle: czerwonym, zielonym i niebieskim. Musisz ukryć się w jednym z nich. W którym? Podejmujesz szybką decyzję, wbiegasz do tego, który wybrałeś. Słyszysz za sobą kroki, wiesz, że twój potencjalny zabójca ciągle cię goni. Po chwili docierasz do rozwidlenia. Znów 3 elementy do wyboru. Trzy korytarze: czerwony, zielony i niebieski. Kolejna szybka decyzja… Biegniesz jedną z odnóg. Na jej końcu… Tak, racja: po raz kolejny trzeba wybrać: które drzwi otworzyć? Znów „magiczna” liczba 3 kolorystycznych elementów. Decyzja podjęta? Otwierasz te, które wydały ci się odpowiednie. Za nimi widzisz duże pomieszczenie. Wchodzisz szybko i rozglądasz się… Nie ma innych drzwi. Tylko te, które teraz blokuje twój prześladowca. Odwracasz się, aby na niego spojrzeć. Wysoki, chudy facet; jego długie włosy od dawna nie miały do czynienia z grzebieniem czy szamponem, twarz pokrywa zarost z przynajmniej tygodnia, oczy patrzą na ciebie drwiąco.

– Boisz się, co? No, to postraszę cię jeszcze trochę. Wybieraj, jak chcesz umrzeć? Mogę cię zastrzelić, powiesić na tym haku pod sufitem… Albo posadzić na krześle elektrycznym.

                Teraz zastanów się dobrze. Ostatni raz. Jeśli dobrze wybierzesz, facet uświadomi sobie, jak duży błąd popełnił, dając ci możliwość wyboru, zamiast od razu cię zabić. Więc? Jaką decyzję podejmiesz? Odpowiedni wybór pozwoli ci przeżyć i uciec.

Odpowiedź

.

Friday, evening hours. Dusk is falling. You’re going out of the company, dreaming only about going home and forgetting about work for two days. Far too much has happened this week, hasn’t it? Meetings, presentations … And to that boss sacked some of the best employees, so everyone was literally standing on the eyelashes so as to ingratiate themselves and not to hit the list entitled “Reduction in workplaces”. Real rat race…

Suddenly, something pulls you out of the musings. You look around, a bit lost. Aha! Yes, you’re in the parking lot in front of your work place, looking for your car. And what “awakened” you was the sudden extinction of a lighthouses illuminating this same parking lot. Power failure … You wonder if it’s only in this building or in the neighboring ones as well. But you don’t have time to think about it, because again, something pulls you out of the reverie – this time the noise. You turn, looking for its source. Nothing’s in sight… Instinctively, you quicken the pace. It is not quite dark yet, but you feel that it will be the safest to find yourself in the car as quickly as possible. After a while, you hear the same sound again and you know what it is – steps. Someone’s following you. You look around… This time you see a dark shape in the shadow of one of these large vans in which office supplies were brought today.

“Who are you?!” you scream, but you only hear a mocking laughter in response. The character starts running towards you. You throw a bunch sprint – you forget about the car, desperately looking for a way out of the parking lot. In the end, you find it. You begin to be tired, you feel that your heart is trying to break your ribs and lungs no longer cope with the performance of their intended duties. But you know that you must escape: the individual may be unpredictable, he may want to kill you… So you keep running. Some part of your mind registers that there’s darkness in the windows of the passed buildings; power outage swept not only the company but also the entire city. Helplessly, you look around in search of shelter. For a moment, which takes ages for you, you don’t see any place where you could hide. At some point you see 3 buildings in front of you, with walls in such bright colors that you can see them well even in the dim light: red, green and blue. You have to hide in one of them. In which? You make a quick decision, you run to the one you chose. You hear footsteps behind you, you know that your potential killer is still chasing you. After a while you reach a fork. Again 3 items to choose from. Three corridors: red, green and blue. Another quick decision… You run into one of the branches. At its end… Yes, that’s right: you’ve got to choose once again: which door to open? Again, the “magic” number of 3 color elements. The decision taken? You open the ones that seemed relevant to you. Behind them, you see a large room. You walk in quickly and look around… There is no other door. Only those that your pursuer is blocking now. You turn to look at him. A tall, skinny guy; his long hair haven’t dealt with a comb or shampoo for a long time, face is covered with at least a week old stubble, the eyes are looking at you mockingly.

“You’re afraid, huh? Well, so I’ll scare you some more. Choose, how do you want to die? I can shoot you, hang on the hook on the ceiling… Or seat you in the electric chair.”

Now think carefully. For the last time. If you choose properly, the guy will realize how big mistake he committed giving you the opportunity to choose rather than killing you immediately. So? What decision you will make? The appropriate choice will help you survive and escape.

Answer