Magik i papuga kapitana
Magician and the captain's parrot

Pewien magik od siedmiu boleści, Walter, zatrudnił się na statku wycieczkowym kursującym między Karaibami a USA. Miał bardzo ograniczony repertuar, zaledwie kilka prostych sztuczek, ale umiał zaprezentować je tak, żeby zdawały się dużo bardziej efektowne niż były w rzeczywistości. I właściwie nie musiał się martwić, że któryś z pasażerów zorientuje się, jak dana sztuczka jest wykonywana, bo co tydzień miał inną publiczność. No, ale był jeden mały problem. A właściwie mały, pierzasty i bardzo kolorowy problem z piskliwym głosem i zadziwiająco wysokim ilorazem inteligencji: papuga kapitana statku. Ptaszysko miało możliwość latać po pokładzie i przyglądać się pasażerom. Pech chciał, że sztuczki magika je zainteresowały i zaczęło dokładnie oglądać przedstawienia, a po jakimś czasie rozumieć, jak magik wykonywał każdy z elementów swoich widowisk. W końcu ptak zaczął demaskować „sztukmistrza”, wołając na przykład: „Spójrz, to nie jest ten sam kapelusz!”, „Zobacz, on chowa kwiaty pod stołem!”, „Hej, czemu wszystkie karty to asy pik?”. Było to wyjątkowo denerwujące dla Waltera, ale przecież nic nie mógł zrobić – gdyby zaczął się skarżyć, to straciłby pracę. Kapitan miał niewielką obsesję na temat swojej papugi i nigdy nie przyjąłby do wiadomości, że jego ukochane zwierzątko mogło zrobić cokolwiek, co komukolwiek by zaszkodziło. Pozostawało więc zrobić jedną z 3 rzeczy:

  1. Nauczyć się nowych, trudniejszych sztuczek (na co nasz magik nie miał zbytniej ochoty, bo nowe sztuczki = konieczność wymyślania nowych elementów, które zostałyby wykorzystane przy ich prezentacji, a Walter nie należał do ludzi lubiących się przepracowywać)
  2. Rzucić tę robotę i znaleźć sobie nową (również niezbyt ciekawa perspektywa, praca na statku była prosta i dawała dobrą zapłatę – 2 rzeczy, które nie zawsze chodzą w parze)
  3. Zacisnąć zęby i dalej robić swoje, mimo pierzastego kłopotu latającego nad głową i zdradzającego wszystkie sekrety, których żaden szanujący się magik, nawet taki, który nie zna zbyt wielu sztuczek, nikomu by nie zdradził… I właśnie to postanowił zrobić Walter.

Pewnego dnia, podczas rejsu, zdarzył się wypadek i statek zatonął. Nasz magik zdołał uratować się przed utonięciem, usiadł na kawałku drewna pozostałym po maszynie i czekał na rozwój wydarzeń. Krótko potem, papuga – która również się uratowała – podfrunęła do tegoż dryfującego fragmentu statku i usiadła na jego przeciwnym końcu. I tak dryfowali razem przez kilka dni, patrząc na siebie z wściekłością. W pewnym momencie, ku zaskoczeniu magika, „najinteligentniejszy ptak na świecie” przyznał, że zawiodła go inteligencja! O co tu chodzi? Czy potrafisz znaleźć wytłumaczenie dla tego stwierdzenia?

Odpowiedź

A second-rate magician, Walter, was employed on a cruise ship travelling between the Caribbean and the US. He had a very limited repertoire, just a few simple tricks, but he knew how to present them so that they would look much more effective than they really were. And actually, he did not have to worry about any of the passengers figuring out how the given trick was being done because every week he had a different audience. Well, but there was one small problem. Or rather, a small, feathery and very colorful problem with a high-pitched voice and an amazingly high IQ: the parrot of the ship’s captain. The bird had the option of flying around the deck and watching passengers. It was unfortunate that the magician’s tricks interested him and he began to watch the performances closely, and after some time understood how the magician performed each of the elements of his shows. Eventually, the bird began to unmask the „magician”, crying out, for example, „Look, this is not the same hat!”, „Look, he is hiding the flowers under the table!”, „Hey, why are all the cards the ace of spades?”. It was extremely annoying for Walter, but there was nothing he could do – if he started to complain, he would lose his job. The captain was a little obsessed with his parrot, and he would never have it that his beloved pet could do anything to harm anyone. So he was left with one of 3 things to do:

  1. To learn new, more difficult tricks (which our magician did not have much desire for, because new tricks = the necessity to invent new elements that would be used in their presentation, and Walter was not one of those who liked to work)
  2. To quit this job and find a new one (also not a very interesting perspective, the work on the ship was simple and gave a good payment – 2 things that do not always go hand in hand)
  3. To grit his teeth and keep doing his thing, despite the feathered problem flying overhead and revealing all the secrets that no self-respecting magician, even one who does not know too many tricks, would ever tell anyone… And that’s what Walter decided to do.

One day, during a voyage, an accident happened and the ship sank. Our magician managed to save himself from drowning, sat on a piece of wood remaining after the machine and waited for the development of events. Shortly thereafter, the parrot – who also rescued himself – flew up to the drifting portion of the ship and sat at its opposite end. And so they drifted together for a few days, looking at each other with rage. At one point, to the surprise of the magician, „the most intelligent bird in the world” admitted that his intelligence failed him! What is this about? Can you find an explanation for this statement?

Answer

  • Monika Cisek

    Zagadka inspirowana przez: Jacek Tomczyk, „Angielski w anegdocie”
    Riddle inspired by: Jacek Tomczyk, „English in anecdote”