Dziwaczny telefon
A weird phone call

Beata Tarnowska usiadła w fotelu, włączyła laptopa i zalogowała się na swoje konto w popularnym serwisie umożliwiającym oglądanie filmów. Szybko odnalazła na liście subskrybowanych kanałów ten, którego autor zajmował się narracją strasznych historii, i zaczęła oglądać najnowsze zamieszczone tam video. „The Raven by Edgar Allan Poe – One Take Narration” („Kruk Edgara Allana Poe – Narracja w jednym ujęciu”). Tak, to najlepszy możliwy sposób na relaks po długim dniu w szkole i dużej ilości zadań, które musiała przygotować na kolejne dni. Ten filmik był dla niej szczególnie ważny, bo sama zasugerowała wykorzystanie tego konkretnego wiersza… Uśmiechnęła się, wracając pamięcią do dnia, kiedy odpowiedziała na komentarz pod wcześniejszym dziełem właściciela kanału, w którym prosił on o sugestie na temat nowych materiałów. Kiedy mroczna muzyka obwieściła koniec wiersza, dziewczyna włączyła następny filmik, potem kolejny, jeszcze jeden… I tak dalej, i tak dalej. Uwielbiała słuchać głosu tego narratora. Nawet najstraszniejsze historie czytane przez niego działały na nią relaksująco.
W pewnej chwili, mniej więcej w połowie jednej z dłuższych opowieści, zadzwoniła komórka Beaty. Dziewczyna podskoczyła – nie spodziewała się żadnych prób kontaktu. „Co się stało, ktoś umarł? Nie, niemożliwe, w takim wypadku rodzina dzwoniłaby raczej do mamy niż do mnie… A może odwołali nam którąś lekcję?” zastanowiła się. Z westchnieniem zatrzymała video i chwyciła komórkę, aby sprawdzić, kto i dlaczego tak pilnie jej potrzebuje.
– Halo?
– Dzień dobry, mówi Renata Mazurek. Pani Beata Tarnowska?
– Tak, to ja, dzień dobry pani.
– Jest „Dracula”. Czy może pani przyjechać?
– Oczywiście! Już jadę. Do zobaczenia.
– Do zobaczenia, pani Beato.
Kilka minut później nasza główna bohaterka siedziała w tramwaju jadącym w kierunku centrum miasta. Czekała na ten moment od miesiąca i już myślała, że nigdy nie nastąpi! No cóż, widać w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło… W najmniej spodziewanym momencie.
O co chodziło? Czy tajemnicza Renata Mazurek używała jakiegoś szyfru? A może powód jej dziwnej wypowiedzi był zupełnie inny, bardziej przyziemny?

Odpowiedź

Beata Tarnowska sat down in her armchair, switched on her laptop and logged into her account on a popular website that allows you to watch movies. She quickly found on the list of subscribed channels the one whose author dealt with the narrative of horrible stories and began to watch the latest video posted there. „The Raven by Edgar Allan Poe – One Take Narration”. Yes, it’s the best way for her to relax after a long day at school and a lot of homework that she had to prepare for the following days. This video was particularly important for her because she suggested the use of this particular poem… She smiled, remembering the day when she responded to the comment under the earlier work of the channel’s owner, in which he asked for suggestions on new contents. When the dark music announced the end of the poem, the girl turned on the next video, then another one, yet another one… And so on, and so on. She loved listening to the voice of this narrator. Even the most horrible stories he read were relaxing to her.
At one point, more or less in the middle of one of the longer stories, Beata’s cell phone rang. The girl jumped – she did not expect any contact attempts. „What happened, did someone die? No, impossible, in this case, the family would call my mother rather than me… Or maybe they cancelled one of our lessons?” she thought. With a sigh, she paused the video and grabbed the cell phone to see who and why needed her so urgently.
„Hello?”
„Good afternoon, Renata Mazurek speaking. Beata Tarnowska?”
„Yes, that’s me, good afternoon, Madam.”
„Dracula is here. Can you come?”
„Of course! I am coming. See you later.”
„See you, Mrs Beata.”
A few minutes later, our main heroine was sitting in a streetcar going towards the city centre. She had been waiting for this moment for a month and she was already thinking that it would never happen! Well, it seems that she was finally lucky… In the least expected moment.
What was it about? Did the mysterious Renata Mazurek use a cypher? Or maybe the reason for her strange expression was completely different, more mundane?

Answer