„Czarny Kot”, Edgar Allan Poe
"The Black Cat", Edgar Allan Poe

Czy zdarza Ci się zastanawiać, jak twoje ulubione książki lub opowiadania wyglądałyby, gdyby były napisane z innej perspektywy? Na przykład: jeśli twoje ulubione dzieło literackie ma narratora pierwszoosobowego, czy czasami myślisz, jak by to było, gdyby jakaś inna postać opowiedziała tę historię? W wielu przypadkach zmiana perspektywy bardzo wpływa na opowieść. Ostatnio miałam dość zabawny pomysł: wybrałam fragment z „Czarnego Kota” Edgara Allana Poe i napisałam go ponownie, próbując wyobrazić sobie, jak sytuacja byłaby postrzegana przez postać, która towarzyszyła narratorowi. Czy możesz się domyślić, który z tych fragmentów został napisany przez oryginalnego autora?

Nie poznawałam go już. Coś go męczyło, widziałam to wyraźnie… Coraz częściej zdarzało mu się wybuchać gniewem – już nie pod wpływem alkoholu, który wypił, lecz tego, co tkwiło w jego sercu i wgryzało się w jego duszę. Straszne, straszne musiały to być męki! Serce drżało we mnie z lęku, gdy mąż mój ukochany nie wytrzymywał, gdy wyrzucał z siebie przeżywane uczucia. Wiedziałam jednak, że nie powinnam bronić się ani skarżyć. Powinnością kobiety jest przecież być posłuszną i uległą. Przeczekiwałam więc ataki, nie reagowałam, gdy używał względem mnie najgorszych słów i wyrażeń, nie broniłam się przed uderzeniami. Razu pewnego poszliśmy razem do piwnicy, coś stamtąd przynieść. Kot, czarne kocisko, poszedł oczywiście z nami – czy raczej z nim, bo na mnie zupełnie już wtedy uwagi nie zwracał… W pewnej chwili, na schodach, niebacznie przemknął między nogami mego małżonka. Ukochany mój, gniewem ściągnięty, chwycił topór. Jego zamiar stał się oczywisty: chciał zabić ulubieńca, zabić niewinne stworzenie! Powstrzymałam go, chwytając za rękę. Wyszarpnął się… Po czym tymże toporem, którym zamierzał się na Plutona, uderzył mnie w głowę. Nie zdążyłam nawet jęknąć – zapadła ciemność nieprzenikniona.

Pod uciskiem takich męczarni źdźbło pozostałych we mnie dobrych uczuć – sczezło. Złe tylko myśli poufaliły się z mym duchem – najmroczniejsze i najnikczemniejsze ze wszystkich myśli. Właściwa memu usposobieniu posępność urosła aż do rozmiarów nienawiści dla wszelkiej rzeczy i wszelkiej istoty ludzkiej. Tymczasem żona moja, która się nigdy nie skarżyła, stała się – niestety – moim codziennym kozłem ofiarnym, najniecierpliwszym łupem nagłych, częstych i nieposkromionych wybuchów wściekłości, której się odtąd oddawałem na oślep. Pewnego dnia – gwoli jakiejś domowej potrzeby – towarzyszyła mi w zejściu do piwnic starego domostwa, gdzie zamieszkaliśmy pod musem nędzy. Kot szedł za mną po stromych stopniach schodów i, na wstępie, omal nie wywróciwszy mnie na głowę – rozjątrzył mój gniew aż do obłędu. Uniósłszy topora i zapomniawszy w mej wściekłości dziecinnego strachu, który dotąd dłoń moją hamował, wymierzyłem w zwierzę cios, który byłby śmiertelny, gdyby padł jakom chciał. Wszakże cios ów powściągnęła dłoń mej żony. To pośrednictwo podjudziło mię aż do szatańskich rozścierwień. Wyszarpnąłem dłoń z jej uścisku i zanurzyłem topór w jej czaszce. Padła trupem na miejscu, nie wydawszy jęku.

Odpowiedź

Do you sometimes wonder how your favorite books or short stories would look if they were written from a different perspective? For example: if your favorite work of literature has a first person narrator, do you sometimes think how it would be if any other character had told the story? In many cases, changing the perspective influences the tale very much. I’ve had quite a funny idea recently: I chose a passage from Edgar Allan Poe’s “The Black Cat” and re-wrote it, attempting to imagine how the situation would be seen by the character that accompanied the narrator. Can you guess which of those passages was written by the original author?

I did not recognize him anymore. Something tormented him, I could see it clearly… He would explode with anger more often – no longer under the influence of alcohol he had drunk, but of what lay in his heart and ate away at his soul. Horrible, horrible must those torments have been! The heart trembled with fear in me when my beloved husband could not stand, when he threw the experienced feelings out of himself. But I knew that I should neither defend myself nor complain. The duty of a woman is yet to be obedient and submissive. So I waited for the end of the attacks, did not react when he used the worst words and phrases in relation to me, did not defend myself against the blows.

One day we went together to the cellar to bring something from there. Cat, the black tomcat, went with us, of course – or rather with him, because it was already totally not paying attention to me… At one point, on the stairs, it inadvertently slipped between the legs of my husband. My beloved, pinched by anger, grabbed an axe. His intention was obvious: he wanted to kill the pet, kill an innocent creature! I restrained him, grabbing his hand. He withdrew himself… Then with that same axe which he had aimed at Pluto he hit me in the head. I could not even moan – an impenetrable darkness came.

 

Beneath the pressure of torments such as these, the feeble remnant of the good within me succumbed. Evil thoughts became my sole intimates – the darkest and the most evil thoughts. The moodiness of my usual temper increased to hatred of all things and of all mankind; while, from the sudden, frequent, and ungovernable outbursts of a fury to which I now blindly abandoned myself, my uncomplaining wife, alas! was the most usual and the most patient of sufferers.

One day she accompanied me, upon some household errand, into the cellar of the old building which our poverty compelled us to inherit. The cat followed me down the steep stairs, and, nearly throwing me headlong, exasperated me to madness. Uplifting an axe, and forgetting, in my wrath, the childish dread which had hitherto stayed my hand, I aimed a blow at the animal which, of course, would have proved instantly fatal had it descended as I wished. But this blow was arrested by the hand of my wife. Goaded, by the interference, into a rage, more than demonical, I withdrew my arm from her grasp, and buried the axe in her brain. She fell dead upon the spot, without a groan.

Answer